- To teraz powiedz po co zabrałeś mnie do piaskownicy w środku nocy, przerywając mi niezwykle intrygujący sen o wielorybie?
+ Wieloryb raz przyśniony nie ucieknie daleko, to kupa pluskającej masy, jeśli pamiętasz gatunek to jutro mogę ci podobnego narysować, żebyś pochwyciła go w siatkówkę jednym dogłębnym rzutem, a tej nocy zajmiemy się piaskiem i to nie byle piaskiem, tylko takim wielokrotnie przetworzonym przez mnóstwo małych rączek
-Wieloryby też czasem lądują na piasku, martwe zazwyczaj, nadymają się wtedy od gazów gnilnych i wybuchają rozsiewając flaki dookoła po gałach podnieconych gapiów
+ jak bardzo chcesz to ulep wieloryba, ale koniecznie w tym rogu, północno-zachodnim, została mi akurat ostatnia petarda, to możemy zasymulować taki wybuch, jak tylko wypełnimy resztę ogrodzonej przestrzeni
-ale przysięgnij, że to nie będzie kolejna makieta miasta, jak tamta z cegłówek za garażami, na której planowaliśmy konspiracyjną konfiskatę tego nieszczęsnego roweru.
+Nic z tych rzeczy, piasek to tworzywo dzieł ulotniejszych o naturze bardziej kuriozalno-mistycznej niż pragmatyczno-utylitarnej
-Wieloryb gotowy, wielkości stopy, w mroku nie widoczny, ale namacalny, przodem zwrócony do centrum piaskownicy, pełen nadzieji na uzasadnienie swojego akurat tutaj położenia.
+Cicho, ktoś się zbliża, udawajmy posągi
-które wzniosły się same nagle na środku placu zabaw, bardzo wiarygodne, poza tym to tylko piesek, choć piesołku, kochany, mięciuchny, merdający, lubisz głaski i czochry też lubisz, co?... ale jazda, wiesz co zrobił?
+Obsikał wieloryba,
-Dając mu tym samym namiastkę oceanu, to genialny pies albo objaw symbiotycznego instynktu wobec piaskowego walenia, dla mnie fenomenalne,...a co ty tam majstrujesz?
+Zaraz zapalę świece to zobaczysz, a co do pieska, to nie bez powodu różni się od piasku tylko jedną samogłoską
-Jak ostatnio karmiłeś kaczki kaszką to jakoś nie chciały jej kąsać, specjalnie gotowałeś, to przystający do nich pokarm, mówiłeś, z ręki miały nam jeść, pamiętasz, wytresujemy i zarobimy, twierdziłeś, a skończyłeś po kolana w stawie gdacząc tak, że straż miejska nas zgarnęła, że prawie się do ciebie nie przyznałam ze wstydu
+nie przewidziałem, że kaszka będzie tonąć, ale za to się przeziębiłem, więc kaszel i ból stawów i tak dowiodły prawidłowości tej... prawidłowości
-Jasne, a teraz ulepiłeś cegłę na kształt cegły w przeciwnym narożniku, nie, czekaj, po świeczystej iluminacji cegła okazała się małym autobusem, czy to ma znaczyć, że śnił ci się autobus?
+Dokładnie wczoraj, jechałem nim w delegację, zamiast biletu skasowałem jednak gumę do żucia, ale kanar powiedział, że nie spełnia jego wymagań smakowych, że kapciowata i daje małe balony, zastrzegał, że zna się na gumach, pokazywał certyfikat konesera
- Zwykle nic nie kasujesz tylko udajesz upośledzonego i puszczają cię jak tylko zapłaczesz nad zgubioną legitką, jak ty się wtedy słodko ślinisz, a ja, twoja opiekunka biorę winę na siebie i tłumaczę kontrolerowi, że...
+No wiem przecież, powiedz lepiej o wielorybie
-Wiesz, że uwielbiam smak tranu?
+No wiem, zaiste wiele o tobie wiem Drogo
-Wkręcam więc w brzuch płynącego wieloryba jakby rodzaj świdra ssawkowego i sączę sobie z gwinta w najlepsze,, a on do mnie mówi, że grzeczniej byłoby najpierw zapytać, czy można, zamiast się sycić jak ostatni cham i pasożyt. Zapytałabym gdybyś mnie nie obudził
+Przepraszam, ale dzięki tej piaskownicy może łatwiej zapanujemy nad naszą sferą oniryczną
-Naszą? Odpościel się od moich snów ty komunisto totalny, starczy mi, że dzielimy się każdą chwilą jawy, sny pozostaną moją nietykalną własnością z prawem do nieopowiadalności, nie pozwolę żebyś mi się we śnie objawiał z jakiegoś nienacka i wyczytywał ze słownika ciągi dalsze, wypraszam sobie
+Trochę zabolało, ale skoro odrzucasz moją pomocną dłoń eteryczną to muszę wyprosić cię z piaskownicy
- Robię to z ulgą wyzwoleńczą od ciasnoty twojej nieświadomej wyobraźni, idę w kimę konwersować sobie z kaszalotem, który nota bene nie cierpi kaszy, żegnam
+Niestety waleń zostaje tutaj, gdzie go ulepiono, w mojej piaskownicy
- Zaraz ci go zdepczę
+Bez kapci w psie szczyny? Prędzej zwymiotujesz
-No to smacznego tranu, Panie gorzki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz