niedziela, 20 lipca 2014

długa zima (100 słów)

Zmęczone dzieci odłożyły na bok łopatki i zaległy na śniegu. Po całym dniu pracy zaspa przyjęła w końcu zaplanowany kształt piramidy.
-Zanieśmy ją do weterynarza, proszę
-Nie, trzeba nakarmić słońce, bo inaczej umarniemy z zimna
-To ja się już nie bawię w Indian.
Chłopczyk odwrócił się i powstrzymując płacz poszedł za swym długim cieniem w stronę domu. Dziewczynka ze szczytu piramidy wygwizdała trzy nuty, skupiając na sobie uwagę kolegów. Sikorka miała zwichnięte skrzydło, więc bez oporu dała się ułożyć na ołtarzu z pękniętej cegłówki, wydłubać sobie drżące serduszko nożykiem i uciąć główkę, która stoczyła się pochyłą ścianą budowli. Słońce błysnęło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz