piątek, 7 lutego 2014

aneks do kazania

Jezus-Chciałbym gorąco podziękować wszystkim za przybycie. Przygotowałem dla was listę dodatkowych błogosławieństw, jako że każdy na nie zasługuje, a długo trzeba by gadać by wszystkich wymienić
Błogosławieni więc, którzy żebrzą na ulicach, bowiem leczą sumienie bogaczy
Błogosławieni bezrobotni, bowiem czasem wolnym władać będą
Błogosławieni, którzy ścinają cedry libańskie, bowiem, bez nich nie byłoby gustownych mebli
Błogosławieni, którzy cerują rybackie sieci, bowiem zwiększają wydajność połowu
Błogosławieni, którzy zasypiają w dzień, bowiem przyśnią jawę końca świata
Błogosławieni, którzy zamiatają posadzki, bowiem żadna drzazga nie zrani im stopy
Błogosławieni, którzy podlewają kwiaty, bowiem podobni są w tym do chmur w niebiesiech
Błogosławieni uczący się łaciny, bowiem w dyskusji przyjdzie im się spierać z  czcigodnym okupantem
Dziękuję za uwagę i zapraszam na tradycyjny poczęstunek, dzielcie się chlebem i rybami, bo na pewno dla wszystkich starczy.
Jezus-Magda, obudź się, już skończyłem, pomóż przy rozdzielaniu jedzonka
Magda-Tym razem ja się tylko poczęstuję, bo nie moja dziś kolej, a z tobą rebe muszę poważnie porozmawiać
Jezus-Słucham
Magda-Chodźmy na stronę, chodzi o sprawy intymne i prywatne
Jezus-Tylko nie mów, że znowu idzie o kasę
Magda-A o co innego mogłoby chodzić? Swoją drogą Judasz prosił, żebym ci przypomniała, że jesteś mu krewny 30 srebrników, a mówiłeś, że wczoraj oddasz
Jezus-Nie mógł mi sam tego powiedzieć, ten dusigrosz brata by sprzedał za mamonę
Magda-I tak byś go zbył jak zwykle gadką o zbawieniu . Ja też potrzebuje kasy rebe, nie to, że mi z wami źle i oczywiście wdzięczna ci jestem za uratowanie życia, ale od tamtej pory nie mam pracy, a pamiętaj, że miałam marzenia i plany, na które odkładałam co drugą sestercję.
Jezus-Chodzi ci o to wymarzone mieszkanko na Starym Mieście niedaleko Świątyni?
Magda-Tak, między innymi, nie mam zamiaru się całe życie za tobą włóczyć
Jezus- Zapomnij, mam lepszy pomysł
Magda-Tylko nie mów mi, że będziemy mieli pałac w królestwie niebieskim
Jezus-Nie, to coś bardziej realnego, zabiorę cię do Egiptu, do Aleksandrii, kochana, to jest dopiero kraj cywilizowany i bogaty, byłem tam jako dziecko, więc sentyment mnie ciągnie, ale nie tylko, mam poważne plany biznesowe,  będę sprowadzać drewno z Libanu i ciosać mebelki, stoły, szafy, trony, po ojcu mam fach w rękach i narzędzia, z resztą prawie wszystko co mam pochodzi od ojca, a ty ładnie rysujesz, to byś wzorki na tych meblach malowała i razem zbijemy fortunę
Magda- z koła, bo fortuna kołem się toczy, Rzymianie tak mówią
Jezus- Jasne, kołodziejem też mogę zostać, dla satysfakcji, że to co wyciosam toczyć się będzie po drogach całego imperium, chociaż w meblach więcej jest artyzmu niż rzemiosła.
Magda-Kumam, że nie chcesz już być rybakiem, bo to śmierdząca robota, ale na uzdrawianiu bogaczy chyba więcej można zarobić niż na harówce z dłutem i piłą, tak w końcu wyrobiłeś sobie reputację
Jezus-Za duże ryzyko, nie chciałabyś mieć chyba trędowatego faceta, co? Zawsze myję się dokładnie, żeby pozbyć się tych małych zwierzątek, które zżerają chorym ciało, nie widać ich co prawda, ale ja wierze, że istnieją i czuję , że pewnego razu wejdą mi pod skórę i będzie mogiła
Magda-Prawdziwy mesjasz nie zdycha na trąd
Jezus-A jak się okaże, że jestem fałszywym mesjaszem
Magda-To wykończą cię szychy ze świątyni,  więc lepiej okaż się prawdziwym
Jezus-Za to prawdziwego ukrzyżuje rzymski namiestnik, oba wyjścia to niezbite argumenty za emigracją do Egiptu, 
Magda-Jasne, tyle, że ludzie cię nie puszczą, dlatego właśnie, że jesteś dla nich mesjaszem
Zbliża się Piotr
Jezus-To ogłoszę mesjaszem kogoś innego, na przykład ciebie Piotrze
Piotr- nie żartuj sobie rebe, dowaliłeś z tą łaciną, ludzie nie znoszą Rzymian, a ty pochwalasz naukę łaciny jako broń przeciwko nim, są pełni wątpliwości
Jezus-I dobrze, musimy prowokować do myślenia, przeciwstawiać się władzy cesarskiej w sposób subtelny i bezkonfliktowy. Słuchaj, wrócę dzisiaj później drogi Piotrze, adres znasz, trzymaj klucze, tym otwierasz wrota, a ten jest od klatki schodowej.
Piotr-A tam się nie wchodziło po drabinie?
Jezus-Kiedyś tak, ale dzięki Rzymianom Kafarnaum się rozbudowuje i jest teraz klatka. O, widzę Lucusza, trzymajcie za mnie kciuki, koleś ma trzy tartaki w okolicach Tyru.
Piotr- Do zobaczenia rebe
Piotr i Magda odchodzą
Lucjusz-Dziękuję ci za błogosławieństwo drogi Jeszuo, ale powiedz mi kochany, skąd wytrzasnąłeś taką ilość wyśmienitych rybek? okręt tyle nie pomieści, a co dopiero wasza łódka.
Jezus-Musisz wiedzieć czcigodny Lucjuszu, że używamy sieci rozpiętych między palami wbitymi w dno jeziora. Można po nich chodzić robiąc wrażenie chodzenia po wodzie, ale prawdziwy sekret tkwi w zielsku o nazwie Nigella, które tniemy i stojąc na palach wysypujemy do wody . Ryby wypływają otrute na powierzchnie, a my je zgarniamy tysiącami. Nie bój się, Nigella jest dla ludzi nieszkodliwa, tuszuje za to przykry rybi zapach.
Lucjusz-Jesteś prawdziwym cudotwórcą Jeszua. Mam tu dla ciebie próbkę naszego cedru, ściślej kółko i dyszel które odpadły od zabawkowego wozu mojego syna, sam oceń jego jakość.
Jezus puka w niemalowane drewno
Jezus- Zaprawdę, jest to drewno warte fortuny, kółko zachowam, jako talizman, a dyszel zostawię tu na pamiątkę naszego spotkania
Jezus wbija dyszel w kształcie krzyża w ziemię i odchodzi z Lucjuszem rozmawiając o interesach

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz