Zda życie się dziwem
-Siedzi we mnie najpewniej nasz zawiązujący się współczłowiek jeszcze wielkości bobu.
+Bobas? No wiem, od trzech miechów się nadyma, bo przyznam, że wtedy szkoda mi było floty na gumkę
- Czyli wiesz, że już na starcie jest za późno
+Klawo ujęte moja Drogo, mawia się też, że trudniej założyć dom niż kondom,
-Istotnie, pamiętam jak tamtej nocy przyniosłeś podejrzanie za dużo cukierków, i wciskałeś, że na wszystko styknęło, a ja głupia nago wchłonęłam cię płodna,
+Mówisz, że wchłonęłaś ciepło dna? Może ono jest źródłem tej konwekcji, która w górę pcha lekko popadłych w najgłębsze rowy oceaniczne gdzieś na stykach pożerających się płyt kontynentalnych. W tych gorących źródłach skleciło się podobno pierwsze życie. A co jeśli ludzie też się mnożą właśnie w desperackim ciśnieniu co im gałki oczne ugniata w krótkowidma, albo brzuchem zwiększają wyporność ciała, żeby łatwiej wypłynąć, a wszystko dla potomstwa, które wynosi ponad?
- Ponad garść miedziaków ze świnki wyniosła cena tego zajścia, oj stromo panie Słodki liczymy się w tym dołku zatęchłym
+Kiedy to tylko płytki rów melioracyjny, widzisz, sama się wygrzebujesz bez podsadzania, a dokąd to?
- Idę nazbierać witamin póki darmowe, i w życiu nie tknę twoich cukierków próchnych łamizębów
+Lepiej zostaw to sczere-śnione drzewo, owoce należą do szpaków, poczekaj aż koło raz dwa naprawię
-Ty naprawdę myślisz, że nasz rower wpadł do rowu, tylko dlatego, że oba podobnie się nazywają?
+Literalna konieczność, oczywiście, jest nawet takie porzekadło: zagapiony w bliskim słowie szlak zakończy rower w rowie, to działa tak jak kuracja rosołem z kury, czy sos sosnowy. A wszystko dlatego że każdy los zwyczajnie wykłada się na języku jak wstrząśnięta garść homeopatycznych tabletek od wszystkiego.
-Dla mnie taki prostacki logopogląd jest nie do przełknięcia, płytkie to jak prawie prawda
+Cóż, masz wolność wyznania, ale słuchaj, jak ty to robisz, ze nawet szpaki cię lubią, co, Drogo? Powiesz?
-Prosto, nie staram się jak ty przyprawiać sobie dziobu, byle je tylko wychujać na pestki. Ty takiej szczerości się raczej nie nauczysz, skoro nie kąsasz nawet kompozycji zębatek na piaście.
+Ja się z łańcuchem siłuje, a nie z przerzutkami, zdaje się, że ogniwa ustawiły się w złej kolejności
-No proszę, z łańcuchem się siłuje, jak jakiś niewolnik uświęconej reguły, który przerzuca ponad czasami skrojoną wedle własnego patentu kość zgody na byle wynik, zawsze tak pewny, że aż oczka wypadają ze zdziwienia, a szczegóły doczytać można ciurkiem ze słownika. Słodki mechanik losu i jego uniwersalne narzędzia. Czy to przypadkiem nie najprawdziwsze koło Dharmy kryje się między widełkami tego roweru, i stąd ta mozolna nawijka ciążących nam czasów?
+Możliwe, że z tyłu, to napędowe, stąd te wszystkie powkręcane kłaki z parkowej przędzalni, siostry widać wywalają to co się zmechaci na wrzecionie, zetrze skalę z miarki, czy stępi nożyce
-Zwinąłeś te paprochy chociaż w przyzwoity kłębuch ?
+A jak ci go dam to wybaczysz mi tę drobną koncepcję?
-Wybaczę ale na przyszłość primo: koniec twojego zaklinania w rodzaju "Nie budź mnie, bo niebu ćmię", żeby tylko uzasadnić dzikie lulanie się nimbami jak cyklon oszalały, i secundo: panie Słodki, dość kierowania z odkażonym gardłem na miłość gorzką
+Niech będzie wola twoja, ale ten wypadek to nie wina, jeśli nie współbrzmienie, to raczej siła wyższa, zawirowania jakiejś podłej fortuny cisnącej przednią dętkę na przekór kierownicy.
-Oj dawaj kłębuch, zamiast w kółko Pi er do liczb urojonych podkręcać
+Weź go Drogo na znak pierwszeństwa twojego dla mnie, a rowerem jakoś się potoczymy, tylko zamiast zwichniętych pedałów pociągnie nas żagiel twojej parasolki, bo wiatry wieją akurat w obiecujące strony
-Ale miękki kłębuch, ugniotę go na twoje podobieństwo, żeby małe miało co tulić na wszelki
+Ależ ja sam utulę, tylko daj mi czereśnię
-Nie dam, szpaki zabroniły
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz