(A i B podbiegają do wrót kościoła, którego na razie nie widać)
B- średnio nas stać na ten lokal, rozmawiałaś z właścicielem?
A- powiedział tylko dwa słowa po włosku -offerta grassetto [śmiała oferta] i jakby się zaśmiał, ale zawsze możemy się rozejrzeć
(wchodzą do środka w przedsionku widać dwie misy z wodą święconą)
A- to musi być łazienka, są aż dwie umywalki
B- (puka w misę) kamień, można się w niej kąpać i się nie zarwie jak ceramiczna
(B próbuje wejść do misy)
A-nie teraz, zobaczmy najpierw salon
(wchodzą do nawy głównej)
B-strasznie wysoki strop, przydałaby się jakaś antresola
A- mi się podoba jak jest, tylko ściany i sufit przemalowałabym na ciepły pomarańcz
(A ciągnie B za rękę do konfesjonału)
B-czynsz musi być niebotyczny
A-ale za to klimat jest nieziemski, patrz, tu bym się przebierała (wchodzi za zasłonę konfesjonału)
B- a ja bym cię podglądał (patrzy na nią przez kratkę)
A- naprawdę?
B-tak, tylko nie koniecznie teraz, są piękne, ale schowaj je, bo się przeziębisz
(A wychodzi z konfesjonału zapinając bluzkę, razem idą pod ołtarz
(A rozgląda się po kościele)
A-jakbyśmy robili przyjęcie to zmieszczą się chyba wszyscy ludzie, których w życiu poznaliśmy,
B- tylko stół trochę za mały
(patrzy na ołtarz)
A-to nie jest stół tylko łóżko, wystarczy zdjąć zastawę, położyć materac, kołdrę puchową, poduszki
B- a to? (wskazuje na krzyż z chrystusem, nie pokazany)
A-może wieszak? prawy gwóźdź na twoją kurtkę, lewy na mój płaszcz (zbliżenia na gwoździe na krzyżu)
B-a dolny?
(A uśmiecha się, wyciąga z siatki chleb, kołysze jak noworodkiem)
A-na dolnym będzie wisiał kubraczek naszego potomka, jak tylko się urodzi i podrośnie (całuje chleb w czółko)
B- mogę?
A- ale ostrożnie
(B bierze i podnosi chleb do góry jak noworodka/hostię)
B-jak go nazwiemy?
A-jakkolwiek, byle ładnie
(plan ogólny, A i B przed ołtarzem, muzyka Magnificat Monteverdiego)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz